piątek, 17 marca 2017

Mały wielki człowiek i Gówno

„Gówno” – Feliks Kres


Wielki jak stodoła, naznaczony wieloma bliznami, niesamowicie silny najemny żołnierz, weteran wielu bitew, zwany Małym (ponoć był najmniejszy w swoim oddziale), postanawia spędzić urlop w rodzinnych stronach z ojcem i macochą. Podczas włóczęgi po mieście jest świadkiem niezwykle brutalnego zachowania kobiety, którą wszyscy nazywają Gównem, podobno, opętanej przez mroczne moce, córki króla piratów. Mały daje się wciągnąć w intrygę, która ma na celu pojmanie albo zgładzenie Gówna, ale wikła się w ten sposób w jeszcze bardziej skomplikowaną aferę i teraz sam musi walczyć o życie swoje i rodziny, bo Gówno jest naprawdę groźna i mściwa. 

Opowiadanie wydaje się częścią jakiejś większej całości albo dotyczyć, nawiązywać do jakiejś innej historii, bo choć jego początek jest całkiem niezły, to koniec, poza tym, że zabawny, także nieco dziwny, jakby urwany w nieodpowiednim momencie.

Całkiem niezła zabawa na jakieś 30-40 minut.

niedziela, 12 marca 2017

Podwójne życie J. Lewinkopfa

„Czarny ptasior” – Joanna Siedlecka

Książki tej zupełnie nie ma sensu oceniać w oderwaniu (od innej książki, od postaw i zachowań autora itd.), osobno, oddzielnie, jako samodzielne dzieło. Jest elementem spraw i zdarzeń szeroko przekraczających opisane w niej wydarzenia. Gdyby czytelnik nie wiedział nic o Kosińskim i jego twórczości, o Holokauście, o wojnie światowej, to „Czarny ptasior” byłby bardzo skróconą biografią Jerzego Kosińskiego (albo Józefa Lewinkopfa), obejmującą tylko kilka z jego dziecięcych lat.

„Malowany ptak” ukazał się w Polsce w 1989 roku, czyli wtedy, kiedy już byłem w stanie powieść tę przeczytać i w czasach, w których wywoływała ona spore kontrowersje. Czy Kosiński sam sugerował, że to opis jego wojenno-dziecięcych przeżyć, czy może wymyślił to ktoś inny, a Kosiński nie protestował (zbyt mocno), nie wiem, nie pamiętam. W każdym razie wielu czytelników było wtedy przekonanych, że są to fakty z życia pisarza, a to wywoływało dwie skrajne reakcje: albo złość za fałszowanie historii i oczernianie Polaków, albo satysfakcję, bo fakty wprawdzie nieprzyjemne, ale może to początek opowiadania historii takiej, jaką ona była, bez propagandowego zadęcia. „Malowany ptak” był pierwszym chyba  w naszej literaturze oskarżeniem Polaków o okrucieństwo wobec Żydów, o wydawanie ich Niemcom, wykorzystywanie, wymuszanie haraczy itp.
Później było jeszcze gorzej…  Eliot Weinberger twierdził i udowadniał, że Kosiński nie mógł być autorem, napisanego po angielsku, „Malowanego ptaka, bo za słabo znał język. Do autorstwa „Malowanego ptaka” przyznawał się podobno amerykański tłumacz i poeta George Reave. I inne takie, dzięki którym książka sprzedawała się znakomicie.

„Czarny ptasior” wydany został w 1993 roku, a to oznacza, że Siedlecka zdążyła dotrzeć do wielu osób, które miały kontakt z rodziną Lewinkopfów/Kosińskich i pomagały jej w przetrwaniu okupacji. Relacje ze spotkań z nimi albo ich dziećmi, jeśli rodzice już nie żyli, są pierwszoplanowe, najważniejsze. Są też dwa wątki… może nie poboczne, na pewno też ważne, ale jakby spoza głównego nurtu: spekulacje na temat domniemanej współpracy ojca Kosińskiego z Niemcami oraz jego powiązania z komunistami oraz relacja ze spotkania Jerzego Kosińskiego, wiele lat po wojnie, z kilkoma chłopami z Dąbrowy Rzeczyckiej i okolic, czyli z ludźmi, u których Kosińscy przeżyli wojnę. 

Dziś – także dzięki Joannie Siedleckiej – nie ulega już wątpliwości, że „Malowany ptak” nie jest powieścią autobiograficzną, ale nie jest wykluczone, że jakieś wątki autobiograficzne zawiera.

piątek, 3 marca 2017

Krakowski steampunk i smoki

„Ostatni dzień pary” – antologia;   Kańtoch,  Piskorski,  Piórkowski, Głuszek i inni

Książka trafiła do mnie w wersji elektronicznej, a plik nosił nazwę „ostatni dzień pary bez ilustracji”. Moje domysły na temat zawartości, wydają mi się w tej chwili zabawne – myślałem o parze… ludzi, osób, a „bez ilustracji” uważałem za intrygujący element tytułu.

Okazało się, że jest to antologia opowiadań fantastycznych wysłanych na konkurs zorganizowany w Krakowie przy okazji Krakonu (konwent). Zawiera opowiadania:

- Anna Kańtoch: Królewskie dzieci
- Krzysztof Piskorski: Małpiarnia
- Grzegorz Piórkowski: Kukła
- Adam Podlewski: Pierwszy człowiek w eterze
- Karolina Cisowska: Ostatni dzień pary
- Bartosz Szczygielski: Dni naszej hańby
- Jacek Wróbel: Człowieszyna
- Marcin Podlewski: Doktor Dietl ratuje świat
- Gerard Nibybyłowski: Którego nie ma
- Anna Głuszek: Szkiełko i oko
- Małgorzata Wieczorek: Zona Kraków
- Maria Dunkel: Wojna adaptacyjna
- Paulina Kuchta: Radioaktywny blues
- Aleksander Daukszewicz: Owieczki
- Karolina Cisowska: Panna Anna i chłopiec z drewna
- Filip Laskowski: Kolebka
- Ida Żmiejewska: FIN DE SIÈCLE
- Kornel Mikołajczyk: Apokanibalipsa
- Daniel Nogal: Golem z Festung Krakau
- Przemysław Zańko: Steampark Jurajski

Wszystkie one łączy wspólny motyw: Kraków i wiek pary (steam), często też apokalipsa (akcja dzieje się po jakimś kataklizmie) oraz smok; zdarzają się także wersje historii alternatywnej.

Jedne opowiadania lepsze, inne nieco gorsze, ale… właściwie dziwnie mi się czytało fantastykę, której akcja dzieje się po prostu w Krakowie. Zapewne dysonans byłby jeszcze większy, gdyby fabuła dotyczyła historii Sosnowca… Po prostu takie rzeczy powinny się rozgrywać gdzieś indziej, nie w Polsce, bo to jakoś tak… mało poważnie wychodzi.

sobota, 25 lutego 2017

Co agnostycy sądzą na temat...?

„Kto to jest Agnostyk?” – Bertrand Russell

Niewielki objętościowo esej, w którym brytyjski, filozof, logik, matematyk, laureat Nagrody Nobla, odpowiada na tytułowe pytanie.

Agnostycyzm to pogląd filozoficzny, według którego nie jest możliwe całkowite poznanie rzeczywistości, Russell natomiast, w „Kto to jest Agnostyk?”, przyjął i założył, że chrześcijanie twierdzą, że wiemy, że Bóg jest, ateiści, że wiemy, że Boga nie ma, a agnostycy przyjmują, że nie ma dostatecznych podstaw, aby potwierdzić istnienie Boga lub też mu zaprzeczyć. 

Jednak agnostycy (agnostycyzm), co było do przewidzenia, nie ograniczają się tylko do wątpliwości, co do istnienia albo nieistnienia Boga. Bertrand Russell starał się wyjaśnić takie kwestie, jak na przykład: w jaki sposób agnostycy rozumieją sens życia, ewentualność istnienia życia po życiu, możliwość pogodzenia nauki i religii, komunizm, małżeństwo i inne. 

czwartek, 23 lutego 2017

Wojna i polityka to gówno!

„Dziewczyny wyklęte” – Szymon Nowak

Zbeletryzowane historie młodych zwykle kobiet z podziemia – często najpierw antyniemieckiego, a później antykomunistycznego. Inka (znana skądinąd Danuta Siedzikówna), Marcysia, Perełka, Wanda, Jaga, Krystyna, Czesia, Irena, Danka, Dziuńka, Krysia i wiele innych. Łączniczki, sanitariuszki albo po prostu dziewczyny żołnierzy, partyzantów, chłopców z podziemia.

W przypadku tej właśnie książki najważniejsze wydaje się określenie „zbeletryzowane”. Oznacza to dodanie dialogów, opisów stanów emocjonalnych, myśli, marzeń, planów… W efekcie tego zabiegu wyszło dzieło, które niewątpliwie łatwiej się czyta, niż poważną pracę historyczną, ale jednocześnie romansowo-patetyczne, cukierkowate, bombastyczne, a poza tym rażąco czarno-białe. Kobiety u Nowaka to nieomalże święte – mądre, cnotliwe, odważne, oddane, wierne, kochające, niezłomne, piękne itd. Żołnierze Armii Czerwonej to Kałmucy, jakby żywcem przeniesieni z sanacyjnego plakatu przedstawiającego typowego bolszewika – z zakrwawionym nożem w zębach, na wpół zwierzęcym pyskiem wykrzywionym wściekłością, rozrywającego dziecko.

Do tego zero-jedynkowego obrazu nie przylega tylko kilkuzdaniowa relacja: oddział partyzancki raz czy drugi wpadł w zasadzkę, ogólnie spotkało go kilka dotkliwych niepowodzeń. Członkowie, a może dowódcy uznali, że to pewnie wina dziewczyny, która niedawno do oddziału dołączyła, pewnie jest kapusiem, więc… bez jakichkolwiek dowodów, bez przesłuchania, po prostu ją zabili.

 Chyba jednak wolałbym, żeby to dzieło było bardziej faktograficzne, a mniej emocjonalno-propagandowe. 

piątek, 17 lutego 2017

O piciu i gównianym życiu

„Opowieści poronione” – Arkadiusz Buczek

W pewnym momencie chciałem napisać, że tytuł zbioru jest jak najbardziej adekwatny, ale… po co się wyzłośliwiać? Zwłaszcza, że opowiadanie "Braterstwo Miłosierdzia Bożego" wydaje się całkiem niezłe.

Mnie akurat Arkadiusz Buczek nie jest w stanie obrazić komunikatami typu: chuj was to obchodzi albo gówno wam do tego. Oczywiście można by się zastanawiać, po co w takim razie autor pisał cokolwiek dla kogoś, dla czytelników, ale to jego sprawa.

Zbiorek zawiera kilka opowiadań, których bohater głównie pije, pali papierosy i plącze się bez wyraźnego celu po zimnym, błotnistym, szarym mieście, rozmyślając i wymyślając… różności. Może nawet nie są złe, ale próba epatowania mnie (jako czytelnika) wulgaryzmami, Buczkowi zupełnie nie wyszła. Choć starał się bardzo. Mięsem rzucać z wdziękiem też trzeba umieć.

Czy traktują one (opowiadania) o bólu egzystencjalnym? No… może… Mnie się raczej wydaje, że to kokietowanie własną degrengoladą i miałkością życia. Egzystencjalne, choć taniutka to egzystencjalność, może być ewentualnie pytanie: mam gówniane życie, bo piję, czy piję, bo mam gówniane życie?

Tym niemniej do końca doczytałem, nawet bez wielkiego wysiłku – czytałem dziesiątki opowiadań znacznie gorszych, więc co mi tam! Zwłaszcza, że e-book za darmo.

wtorek, 14 lutego 2017

Chrześcijanie i chrześcijaństwo

„Dlaczego nie jestem chrześcijaninem” – Bertrand Russell


Bertrand Russell , brytyjski filozof, logik, matematyk, jeden z najwybitniejszych filozofów XX wieku, w swoim eseju odpowiada na pytanie, które, być może, ktoś mu postawił: Czemu, z jakiego powodu, nie jesteś chrześcijaninem?

Żeby na tak postawione pytanie odpowiedzieć, trzeba najpierw dość dokładnie sprecyzować, co to znaczy być chrześcijaninem. Podobnie zresztą byłoby w przypadku setek analogicznych pytań o pisarzy, malarzy, hydraulików, dentystów, fryzjerów, rzeźbiarzy itd. I od takiego właśnie doprecyzowania pojęcia „chrześcijanin” zaczyna się ta niewielka broszurka.

Warto zauważyć, że warunki, jakie musi spełniać człowiek, by móc się nazywać chrześcijaninem, zmieniają się, ewoluują z czasem. Kiedyś chrześcijanin musiał wierzyć w piekło – na taki właśnie przykład zwraca uwagę Russell – ale obecnie nie jest to już przez Kościół wymagane. Oczywiście przykłady można mnożyć.

Druga część utworu, w wielkim skrócie i uproszczeniu, poświęcona jest właśnie powodom, dla których Russell nie był chrześcijaninem.  W części z nich rozprawia się z mitem Chrystusa – najlepszego, najmądrzejszego, wszystkowiedzącego, wszystkomogącego, ale też dowodzi, punkt po punkcie, że religia opiera się na zastraszaniu wiernych, a tego humanista nie można uznać za dobre, wskazane, właściwe.

 Lektura oraz liczba przytoczonych argumentów wydaje mi się dość skromna. Nie uważam za możliwe, by ktoś na tej podstawie rozstał się ze swoimi przekonaniami, a konkretnie – przestał być chrześcijaninem. Tym niemniej poczytać na pewno warto, choćby po to, żeby przewentylować przekonania i poglądy.