czwartek, 17 września 2020

Wszystko się zmienia… bardzo

Jakiś czas temu, w sumie niedawno, miało miejsce zdarzenie, którego nie rozumiem w pełni właściwie do dziś. Może, gdyby dotyczyło obcokrajowców, może gdyby udział w nim brali ludzie bardzo młodzi i bardzo starzy, to zapewne byłyby to argumenty pomagające jakoś zrozumieć sytuację, bo może inna mentalność, zwyczaje, ale właśnie nic takiego nie miało miejsca.

Założyliśmy z kilkunastoosobową paczką znajomych grupę dyskusyjną na platformie Google Groups, żeby po prostu szybko i sprawnie porozumiewać się w jakichś tam naszych sprawach, przekazywać informacje itp. W pewnym momencie pojawiły się problemy, wiadomości nie docierały do wszystkich, albo tylko do jednej osoby, albo pobierane były dwa-cztery razy. Jako właściciel i administrator tej grupy dyskusyjnej starałem się znaleźć błąd w ustawienia grupy, ale żadne zmiany konfiguracji jakoś nie przynosiły rezultatów. 

Sprawa wyjaśniła się w sumie dość szybko. Okazało się, że nie ma żadnego problemu z konfiguracją, ale jedna z uczestniczek przekazuje wiadomości z grupy jakimś tam swoim znajomym. Jeśli ktoś nie wie, grupa działa tak, że wiadomość wysyła się na specjalny adres grupy i tak samo też się odpowiada – serwer grup dyskusyjnych już dba o to, by każdy z uczestników otrzymywał wiadomości i odpowiedzi wszystkich innych. Jeśli w polu adresu takiej wiadomości jest tylko adres grupy, to nawet nie ma znaczenia, czy użytkownik użyje polecenia „odpowiedz”, czy „odpowiedz wszystkim”. Za to komplikuje się to poważnie, gdy czasem w polu adresu ktoś wstawia także innych adresatów. 

No i wyszło na jaw, że o wewnętrznych sprawach naszej grupy pewna pani (może nawet starsza ode mnie, ale niewiele) informuje systematycznie swoich znajomych – kieruje po prostu część grupowej poczty także do nich.

Napisałem przynajmniej 7-8 wiadomości w różnym tonie zresztą, wyjaśniając, jakie problemy powoduje, prosząc i wreszcie nakazując dostosowanie się do zasad. Mogłem teoretycznie jeszcze zagrozić jej wywaleniem z grupy, co jako jej właściciel i administrator mogłem zrobić jednym kliknięciem, ale to już nie mój styl. Pani nie, nie i nie… donoszenie znajomym jest jej priorytetem i będzie to robić.

W pewnym momencie wydało mi się, że może ona nie rozumie, jak działa serwer grup dyskusyjnych, a ja nie umiem starszej pani tego wyjaśnić, więc zmieniłem argumentację na równie prawdziwą, ale z innego jakby pakietu. Powołałem się na swoje prawo do prywatności, do konstytucyjnej zasady tajemnicy korespondencji, do niezbywalnego prawa każdego człowieka do tego, by mógł korespondować z kim chce, ale też nie korespondować z kim nie chce. Krótko: to też nie dało żadnego efektu. Potrzeba tej pani, by znajomym panom przekazywać korespondencję z grupy (w tym i moją) wygrywała na całej linii z moimi osobistymi prawami, moimi prośbami, moimi wyjaśnieniami. Nie wiem, czy ma to jakiekolwiek znaczenie, ale tym jej znajomym panom proponowaliśmy udział w grupie, ale odmówili. A ja dostałem za to wiadomość od jednego z nich z szyderczym albo drwiącym komentarzem na temat tego, co dzieje się na naszej grupie.

Wtedy przypomniało mi się zdanie z książki, którą musiałem przeczytać, to jest „O naśladowaniu Chrystusa”:  Nie ufaj zbytnio swojemu zdaniu, ale staraj się wysłuchać zdania innych. Jeśli twoje zdanie jest słuszne, ale dla Boga się go wyrzekniesz i uczynisz inaczej, niż chciałeś, więcej na tym zyskasz. I tak właśnie zrobiłem. Przestałem prosić i wyjaśniać, przestałem walczyć (wojowanie z kimkolwiek mi nie służy) i odszedłem z grupy. 

Pani napisała do mnie, że niepotrzebnie, bo przecież nasza dyskusja dopiero się zaczyna rozkręcać… Znowu nie miała racji – moje (i nie tylko) prawa nie są przedmiotem jakichś negocjacji (ani z nią, ani z całą grupą) – więc w tym momencie dyskusja zakończyła się definitywnie. 

To oczywiście był tylko opis sytuacji, bo w pewnym sensie ważniejsze są wnioski, wątpliwości, przemyślenia. 

1. Mówi się, że młode pokolenie jest roszczeniowe. Tak? Czyżby tylko młode? Pani z pokolenia znacznie starszego arogancko ignoruje cudze prawa, bo ona ma swoje priorytety i cudzą prywatność, cudze prawa, cudze prośby ma po prostu w…

2. Reakcja reszty pań (bo w grupie większość to kobiety) – zgodnie z oczekiwaniami – żadna. To akurat mnie nie zaskakuje. Od lat wiem, że kobiety mają inne preferencje i niektóre z nich, często godzą się na różne świństwa i podłości, byle tylko było miło, żeby milusi nastrój został szybciutko przywrócony.

3. Wielopolski (ten od powstania) stwierdził kiedyś, że dla Polaków można czasem coś zrobić, ale z Polakami – nigdy. Kompletna niezdolność do jakiegokolwiek wspólnotowego działania. Planowana jest manifestacja, jako wyraz sprzeciwu, braku zgody na śledzenie? Polak: ale mnie tam nie przeszkadza, ja nic złego nie robię. Ktoś bez zgody i wiedzy autorów wynosi z zamkniętej grupy ich korespondencję? Polak: ale mnie tam nie przeszkadza, ja nic złego nie piszę. Narodowcy skatowali homoseksualistę? Polak: ale ja nie jestem pedałem. Zgwałcili dziewczynkę w parku? Polak: ale ja mam tylko synów…

  

Nie uczyniłeś mnie ślepym

Dzięki Ci za to Panie

 Nie uczyniłeś mnie garbatym

Dzięki Ci za to Panie

 Nie uczyniłeś mnie dziecięciem alkoholika

Dzięki Ci za to Panie

 Nie uczyniłeś mnie wodogłowcem

Dzięki Ci za to Panie

 Nie uczyniłeś mnie jąkałą kuternogą karłem epileptykiem

hermafrodytą koniem mchem ani niczym z fauny i flory

Dzięki Ci za to Panie

 Ale dlaczego uczyniłeś mnie Polakiem?

  

[Andrzej Bursa, „Modlitwa dziękczynna z wymówką”]

5 komentarzy:

  1. Wcięło mój komentarz, ale to pewnie w związku z tym, że zmieniłeś zasady i warunki komentowania. Musiałam sobie założyć w końcu konto G. :)
    Chciałam dodać, że stare kobiety często przydzielają sobie jakieś wyjątkowe prawa z powodu wieku. Jedne bywają zastraszone i wycofane, ale inne - zwłaszcza bardziej majętne - wymuszają na innych swoje zachcianki.

    OdpowiedzUsuń
  2. To nie zmiany systemu, choć tu też zmieniałem - sam dałem ciała. Opublikowałem komentarz, który nie miał się tu znaleźć, a później, zajęty innymi sprawami, odruchowo, bez zastanowienia skasowałem wszystko, zamiast weryfikować. Przepraszam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdarza się. Trudno. Jeszcze raz pisać nie będę.
    A było coś dalej? Pani coś więcej do ciebie pisała?

    Nie wiem, co z tym kontem. Przecież się zalogowałam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nic nie było dalej. Ciąg dalszy nie nastąpił.

    Z kontem to ciekawie, bo teraz jest ustawione, ze komentować mogą tylko osoby z kontem Google.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przekonanie, że ma się większe prawa od innych, nie zależą od wieku, ale od wychowania. Czy pani starsza jest jedynaczką? :)

    OdpowiedzUsuń