wtorek, 16 września 2008

Pitaval i propaganda

„Pitawal filmowy” – Czesław Michalski


Pitaval – prekursorem gatunku był adwokat, Francois Gayot de Pitaval, który w roku 1734 wydał „Słynne i ciekawe procesy z wyrokami w nich zapadłymi”. Pitavale współczesne opisują zwykle zbrodnie, sensacje, afery i skandale na jakimś terenie (np. „Pitaval Krakowski” „Pitaval warszawski” „Praski pitaval”), ale także w określonych ramach czasowych. Czasem pitavale dotyczą określonych środowisk lub grup zawodowych.
Dwutomowy „Pitaval filmowy”, opisujący autentyczne dramaty i sensacje w świecie X Muzy, należy do tych ostatnich.

Czesław Michalski (nie dożył wydania swojego dzieła, ostatecznej redakcji „Pitavalu filmowego” podjęło się wydawnictwo – Krajowa Agencja Wydawnicza) w pierwszym tomiku zawarł opowieści o początkach filmu, głównie w Ameryce, koncentrując się szczególnie na latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku. Tom drugi obejmuje lata następne, do końca lat sześćdziesiątych i zamyka się zbrodnią „rodziny Mansona”, dokonanej w domu znanego reżysera Romana Polańskiego.

Poza tą ostatnią historią, całej reszcie przyświecał zdaje się jeden cel nadrzędny: pokazać wyraźnie degrengoladę systemu kapitalistycznego, a zwłaszcza szczególny upadek moralny, wręcz zgniliznę, Hollywood. Takie przynajmniej odniosłem wrażenie.

Kryminalnych historii jest w pitavalu Michalskiego nie tak znowu wiele. Wyraźnie unika on jakichkolwiek drastycznych opisów i koncentruje raczej na nagannych postawach etycznych bohaterów swoich relacji. Na przykład sprawa Igo Syma – niemieckiego konfidenta w Warszawie w czasie II Wojny Światowej, sprawa wątpliwej moralnie postawy Kazimierza Junoszy-Stępowskiego, który w czasie okupacji za spore pieniądze występował w produkcjach niemieckich (miał na utrzymaniu żonę narkomankę).

W zasadzie można się było tego spodziewać, zważywszy na czas i miejsce wydania książek – PRL lata 1980-81, ale to w istotny sposób obniża ich merytoryczną i dokumentalną wartość.

Właściwa konfrontacja dokonana została dopiero w tekście Janickiego, który porównuje „zgniły Zachód” z… : „Zupełnie inna sytuacja panowała w Związku Radzieckim, pierwszym kraju, w którym film uznany został oficjalnie za sztukę, i to jedną z najważniejszych. Nadrzędnym prawem nie był tu zysk. Filmowi przypisano ważną i szeroko pojętą rolę kulturotwórczą, wychowawczą. Film służył poznawaniu rzeczywistości i jej zmianie, obok tego pełnił oczywiście i funkcje rozrywkowe. Kinematografia została upaństwowiona, co zwolniło twórców od przemożnego na Zachodzie dyktatu pieniądza, owego Box-office, «zewu kasy»”*.



* Stanisław Janicki, posłowie do drugiego tomu „Pitavalu filmowego” Czesława Michalskiego, Krajowa Agencja Wydawnicza, 1981, strona 170.