środa, 18 czerwca 2014

Kosztowne przewidywania

Najpierw oczywistość: np. w Niemczech przesyłka nadana do południa doręczana jest następnego dnia (wyjątek mogą, choć nie muszą, stanowić wyspy).  Usługa świadczona jest tak szybko, jak to tylko możliwe, w końcu klient za to płaci, a więc przesyłki priorytetowe nie są znane.

Polska rzeczywistość A.D. 2014, wiosna:
a) wysyłam list ze zwrotnym potwierdzeniem odbioru – jest to usługa opłacana z góry i dość kosztowna; list – niepodjęty przez adresata – wraca do mnie, jednak okazuje się, że za jego odzyskanie muszę dodatkowo słono zapłacić.
b) trzy listy (z miasta wojewódzkiego do miasta wojewódzkiego oraz stolicy), opłacone dodatkowo (i dość drogo) jako priorytetowe, docierają do adresatów po 5-7 dniach roboczych. Reklamacji mi nie uznano, gdyż według Poczty Polskiej „priorytet to usługa przewidywana, a nie gwarantowana”. Tak więc ja zapłacić muszę z góry (a nie tylko przewidywać, że zapłacę, jeśli jakość usługi będzie satysfakcjonująca), natomiast zastanawiam się, za co konkretnie, bo wychodzi mi, że za wróżby i przepowiednie.

Jakość usług świadczonych (realnie!) przez Pocztę Polską jest gorsza niż za czasów Królestwa Kongresowego i Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Jednak największy problem polega na palącym i dotkliwym braku „komuny” (skończyła się ponad ćwierć wieku temu), na którą można byłoby przerzucić odpowiedzialność za ten stan rzeczy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz