sobota, 3 stycznia 2026

Komuniści nie zapominają

 „Czternasta kolonia” – Steve Berry

Prezydent USA, Ronald Reagan, spotyka się potajemnie z papieżem Kościoła katolickiego, Janem Pawłem II. Rozmowa toczyła się w miłej i przyjaznej atmosferze i ostatecznie obaj przywódcy postanowili, że wspólnie zniszczą ZSRR, to jest Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich.

Minęło wiele lat. W Ameryce za trzy dni ma zostać zaprzysiężony kolejny prezydent. ZSRR nie istnieje i wydaje się, że Federacja Rosyjska ma swoje własne problemy, więc Ameryką nie zajmuje się zupełnie. Nie dotyczy to jednak wszystkich Rosjan. Dawny agent KGB wysokiej rangi nadal nienawidzi zgniłego imperializmu, nadal wściekle nienawidzi niegdysiejszego głównego przeciwnika – Stany Zjednoczone. Co gorsze, ma też plan zemsty, który może się udać.

Głównym bohaterem jest agent Cotton Malone z jednostki specjalnej Magellan Billet. Problem, jeden z wielu, polega na tym, że w związku ze zmianą prezydenta (Daniels przegrał wybory), a więc i sporej części administracji, jednostka ta przestanie istnieć za kilka dni. Cotton Malone wydaje się jedyną osobą zdolną przeszkodzić komunistom w realizacji ich niecnych planów. Zaczyna od dalekiej Syberii.

W powieści jest też drugi znaczący wątek – tajemnicze Towarzystwo, które powstało ze dwieście lat wcześniej, zapiski jednego z członków i tajemnice amerykańskiej konstytucji, rozpatrywane przez autora-prawnika mocno za dokładnie.

„Czternasta kolonia” to jedenasty tom z cyklu „Cotton Malone”. Powieść nie jest może zła, ale też nie na tyle ciekawa, żebym starał się poznać resztę cyklu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz