sobota, 17 stycznia 2026

Dziwny ksiądz, dziwny katolik

 „Cierpliwość wobec Boga. Spotkanie wiary z niewiarą” –  Tomáš Halík

„Na dzisiejszym barwnym i hałaśliwym rynku towarów religijnych mogę niekiedy ze swoją wiarą chrześcijańską wydawać się bliższy sceptycznym i agnostycznym krytykom religii niż temu wszystkiemu, co się tam oferuje.
/…/
Tak, główną różnicę między wiarą a ateizmem dostrzegam w cierpliwości. Ateizm i religijny fundamentalizm oraz entuzjazm zbyt łatwej wiary są uderzająco podobne do siebie w tym, jak szybko potrafią uporać się z tajemnicą, którą nazywamy Bogiem – i właśnie dlatego wszystkie te trzy postawy są dla mnie jednakowo nie do przyjęcia” [1].

Mocne! Alfreda Hitchcocka zasada reżyserska i recepta na przyciągnięcie uwagi widzów: najpierw trzęsienie ziemi, a potem napięcie będzie narastać, sprawdziła się tu w pełni. Skoro ksiądz katolicki zaczyna od stwierdzenia, że ateizm i religijny fundamentalizm są do siebie podobne bardziej, niż mogłoby się to wydawać, to moją uwagę kupił na pewno.

Ten cytat ujawnia jednocześnie, choć w pewnym skrócie i uproszczeniu, o czym jest książka, czyli o braku ludzkiej cierpliwości wobec nieobecności Boga. Być może pozornej nieobecności, bo Bóg objawi się na pewno u kresu dziejów. Wtedy też da się poznać i może zrozumieć. Oznacza to, że tej cierpliwości potrzeba naprawdę sporo.
Tą specyficzną cierpliwość Tomáš Halík osadził na trzech filarach: wierze, nadziei i miłości.

„Nie mówię ateistom, że nie mają racji, ale że brak im cierpliwości; twierdzę, że ich prawda jest prawdą niedopowiedzianą” [2].

A teraz o tym, na czym opiera autor swoje przekonania, w jaki sposób je objaśnia. Otóż głównie na jednym zdarzeniu biblijnym i jednej osobie – na Zacheuszu.

Zacheusz, tylko przypomnę, bo katolikom jego historia oczywiście jest świetnie znana, był przełożonym celników. Oznaczało to człowieka z obrzeża – nie całkiem swój, nie do końca obcy (celnicy nie cieszyli się poważaniem innych Żydów). Zacheusz chciał zobaczyć Jezusa, ale będąc człowiekiem wyjątkowo niskiego wzrostu, nie mógł Go w tłumie dostrzec. Wdrapał się więc na morwę (w innych wersjach na sykomorę) i zerkał spośród gałęzi. Jezus kazał mu zejść i wprosił się do niego na kolację.

„Przemówić do Zacheusza może tylko ten, kto zna jego imię – zna jego tajemnicę. Ten, komu taki typ człowieka nie jest obcy, kto potrafi wczuć się w skomplikowane przyczyny jego nieśmiałości. Do Zacheuszów dzisiejszej epoki może się tak naprawdę przybliżyć tylko ten, kto sam był i w pewnym stopniu nadal pozostaje Zacheuszem” [3].

„Cierpliwość wobec Boga” to do pewnego stopnia zbiór esejów lub/i rozważań na temat Zacheusza, jego życia, postawy, dylematów. Choć epizod z Zacheuszem nie zajmuje w Biblii wiele miejsca, to jest ważniejszy, niż się to wydaje, bo to jakby ewangelia w pigułce. Misją Jezusa nie było ratowanie tych, którzy się dobrze mają, ale nawracanie, uzdrawianie, znajdowanie i przyjmowanie zagubionych czy pogubionych.

Książka wzbudzająca rozmaite uczucia i emocje. Raz to wesołość, raz złość, raz wzruszenie, raz życzliwość, innym razem wdzięczność… Trudno byłoby mi znaleźć dziesięć kartek, na których przynajmniej raz nie znalazłbym treści ważnych, do przemyślenia.

„Dojrzała wiara sprzyja dojrzewaniu sumienia, niedojrzała wiara nie ufa sumieniu i stara się go zastąpić jedynie mechanicznym posłuszeństwem wobec przedkładanych z zewnątrz nakazów i zakazów” [4].

Pozycja zdecydowanie warta uwagi dla wszystkich czytelników z otwartą głową, ale nie dla tych, którzy przekonani są, że już od dawna siedzą na kolanach Pana Boga i wszystko wiedzą lepiej. A może wierzących, bo to wygodne, że wszystko wie lepiej ich proboszcz…






---
[1] Tomáš Halík, „Cierpliwość wobec Boga. Spotkanie wiary z niewiarą”, przekład: Andrzej Babuchowski, Wydawnictwo: WAM, 2011, s. 7.
[2] Tamże, s. 11.
[3] Tamże, s. 21.
[4] Tamże, s. 165.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz