czwartek, 16 sierpnia 2007

Konkwista Łysiaka

"Konkwista" - Waldemar Łysiak


Do szefa wielkiej międzynarodowej firmy dociera wieść o bogatych złożach mineralnych w jednym z biedniutkich krajów piątego czy dziewiątego świata.

Porozumieć z istniejącym rządem raczej się nie uda, więc... firma organizuje przewrót, w efekcie którego do władzy ma dojść człowiek, z którym można się będzie dogadać. Ba, z którym już się dogadano: za władzę w państwie odda koncesję na wydobycie prawie darmo.

Czy Łysiak opisywał jakieś konkretne wydarzenie? Raczej nie - choć różnie spekulowano na ten temat (interwencjonizm sowiecki, amerykański, korporacyjny). Natomiast faktem jest, że takich lub podobnych interwencji wielkie firmy (np. United Fruits) przeprowadziły wiele. Zwłaszcza w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Czemu trudno się dziwić, zważywszy na to, że przychody wielu przedsiębiorstw znacznie przekraczały budżet takich właśnie nowych, niewielkich krajów - głównie afrykańskich.

Znakomity warsztat pisarski. Kapitalne połączenie literatury sensacyjnej z przygodową. Jeśli niepotrzebnie nie doszukiwać się w "Konkwiście" treści, których tam nie ma, można się przy niej świetnie bawić.