wtorek, 12 października 2021

Sekrety i tajemnice pustyni

 „Znajdź mnie” – Anne Frasier

W czasach, kiedy zaczynałem samodzielnie czytać, wiele było powieści kilkutomowych, ale cykle powieściowe zdarzały się bardzo rzadko (na przykład „Pamiętniki lekarza”, cykl czterech powieści stworzony przez Aleksandra Dumasa ojca). Nie mam do dziś przekonania do cykli, jak i do sezonów w serialach filmowych. Zwykle mam wrażenie, że jakiś pomysł eksploatowany jest na siłę, jak torebka herbaty ekspresowej wrzucana do wrzątku po raz siódmy.

Sięgając po „Znajdź mnie” nie wiedziałem, że jest to pierwsza część cyklu „Inland Empire”, i dobrze się stało, bo gdybym doczytał, że to jakiś cykl, to pewnie bym sobie darował. Ale przeczytałem i nie żałuję, bo to dobra powieść sensacyjna i psychologiczna, która – poza niewielkimi dłużyznami – wciąga i intryguje, i to nawet bardzo. Nie przeszkadzało mi też to, że pewne elementy powieści, wyjątkowo mocno przypominają „Wołanie grobu” Simona Becketta. W jednym przypadku seryjny zabójca ukrywał zwłoki na wrzosowisku Dartmoor, w drugim na pustyni Mojave. W jednej i drugiej powieści, po latach milczenia, psychopata obiecuje wskazać miejsca ukrycia zwłok, ale pod pewnymi warunkami.

Inland Empire to ogromny obszar w południowej Kalifornii. To tam grasował seryjny morderca, psychopata, Benjamin Fisher. Dziwny człowiek, wymykający się wszelkiemu szufladkowaniu – wykładowca psychologii, który…

„Kochał rodzinę, przyrodę, zachody słońca i zwierzęta. Zapewnił córce idealne dzieciństwo i ją uwielbiał. Kochał i był kochany”*.

Już w tym momencie pojawia się wątek, który uważam za ważniejszy od kryminalnego: relacja córki z ojcem zabójcą. „Idealne dzieciństwo”? Benjamin Fisher wykorzystywał swoją kilkuletnią córkę w swoich morderczych eskapadach. Ośmiolatka zwabiała w odpowiednie miejsce kobiety, które następnie ojciec mordował. Tak wygląda idealne dzieciństwo?

Beniamin Fisher od trzydziestu lat siedzi w celi śmierci, a jego córka, kobieta przed czterdziestką, Reni Fisher, była profilerka FBI, ucieka od cywilizacji i w skromnej chacie na pustyni lepi garnki i inną ceramikę. Nadal nie radzi sobie z traumami z dzieciństwa (idealnego – sic!) i wyrzutami sumienia. Niektórzy uważali, że pełniła rolę muzy w zbrodniach ojca.
Ciekawy jest też sposób, w który matka Reni radzi sobie z traumą – żona wielokrotnego mordercy, siedzącego w celi śmierci, też latami ponosi koszty emocjonalne i społeczne, i uważa, że w znaczący sposób musi zmienić swoje życie. Jakby pomagając innym chciała spłacić jakiś dług.

Pewnego razu do samotni Reni Fisher na pustyni przyjeżdża detektyw Daniel Ellis z wydziału zabójstw. Beniamin Fisher obiecał pokazać, gdzie ukrył zwłoki, ale pod warunkiem, że będzie w tej wizji lokalnej brała udział jego córka. Reni Fisher nie ma na to najmniejszej ochoty, ale oczywiście w końcu się zgadza. Daniel i Reni podejmują współpracę.

Na pustyni, gdzie Beniamin Fisher miał wskazać miejsce ukrycia zwłok, Reni przytula się do kochanego tatusia, a wtedy morderca, mimo obecności policjantów… W taki właśnie sposób rozpoczyna się ta historia, to dopiero początek. Rollercoaster dopiero się rozpędza.

„Znajdź mnie” to bardzo dobra, ciekawa, wciągająca, powieść sensacyjna, w której główną rolę odgrywają Daniel Ellis i Reni Fisher, wspólnie prowadzący śledztwo i starający się razem odkryć tajemnice Beniamina (i nie tylko). Wiele wątków pobocznych, znaczny stopień pokomplikowania, nieoczekiwane zwroty akcji, nie utrudniają lektury, bo Anne Frasier dysponuje sporym talentem i dobrym warsztatem pisarskim oraz wyobraźnią. Polecam.





---
* Anne Frasier, „Znajdź mnie”, przekład Grażyna Woźniak, Muza, 2021, s. 40.

 

 

 


@wydawnictwomuza i @muza.black, #Znajdź mnie

środa, 6 października 2021

Moralność psychoterapeutów

 „W cieniu terapeutki” Anna Krystaszek

Tak mi się w życiu składało, że całymi latami miałem możliwość obserwowania przy pracy różnych psychoterapeutów. Głównie w Centrum Terapii Nerwic, ale nie tylko. I zawsze z łatwością rozpoznawałem uzależnionych od wziewnych środków chemicznych zmieniających świadomość, czyli od papierosów, nikotyny. Jeśli sesja trwała dłużej niż godzinę, wzrok robił im się rozbiegany, sprawiali wrażenie poirytowanych, starali się jak najszybciej ogłosić przerwę lub koniec zajęć, bo głód nikotyny stawał się trudny do wytrzymania, uzależniony organizm domagał się swojej dawki. Zdolność skupienia się terapeutki na słowach klienta lub grupy była w takich chwilach mocno ograniczona.
Tak mi się przypomniało w trakcie lektury…

Bohaterką powieści jest uznana psychoterapeutka Magda Różycka. Jej superwizorka bardzo ją chwali, mimo że Różycka jest nikotynistką, nadużywa alkoholu, a do klientów ma dość specyficzny stosunek, na przykład wiesza się emocjonalnie na Kubie, kliencie młodszym o lat dziesięć. W tym momencie warto dodać informację, zapewne nie wszystkim znaną, że terapeuci to nie lekarze, a psychologia to nie jest gałąź medycyny, tak więc nie obowiązuje ich przysięga Hipokratesa (między innymi: przede wszystkim nie szkodzić).

Dotarło do mnie coś, co było oczywiste od dawna: że połowy swoich pacjentów zwyczajnie nie lubiłam. Druga połowa była nudna*.

Anna Krystaszek kazała swojej bohaterce używać ordynarnego słownictwa, w którym perlą się gęsto pojęcia: kurwa, wyjebać, dupa, syf, pierdolony – to tylko na jednej kartce. Jeśli autorce książki chodziło o to, by czytelnicy, potencjalni chętni do skorzystania z jakiejś formy pomocy terapeutycznej, poważnie się zastanowili nad tym pomysłem, to na pewno osiągnie cel. Moim zdaniem wulgaryzmy psychoterapeutki (i nie tylko) są w powieści zupełnie zbędne.

Magda Różycka przeżyła osobistą tragedię – w dziwnym wypadku samochodowym zginął jej mąż i syn. Po pewnej przerwie postanowiła wrócić do pracy. Jednym z jej klientów jest Adam Nawrocki, którego terapeutka wyraźnie się obawia, podejrzewając że jest on niebezpiecznym psychopatą. Innym ciekawym klientem psychoterapeutki jest Kuba, syn policjantki, Kamili Grzesiak, która prowadziła dochodzenie w sprawie dziwnego wypadku Różyckich. Gdy policjantka doszła do wniosku, że to chyba jednak nie był zwyczajny wypadek, zginęła na służbie, zadźgana nożem w jakimś zaułku. Kuba, jako nastolatek, korzystał z pomocy Różyckiej w związku z problemami w relacji z matką policjantką, ale teraz wrócił do swojej psychoterapeutki, by uporać się ze śmiercią tejże matki.
Pod domem Magdy Różyckiej zostają znalezione zwłoki jednej z jej klientek, brutalnie zamordowanej. Komisarz Paweł Wilk bez większych efektów zajmuje się sprawą i dopiero prokurator Jan Hejda, facet precyzyjnie myślący o niebywałej intuicji, mozolnie odkrywa powiązania między pozornie różnymi wydarzeniami obecnymi i sprzed lat.

Narratorami w powieści jest kilka osób: Kamila, Adam, Kamil, Magda, Jan Hejda, Paweł, a akcja dzieje się głównie, bo nie tylko, w roku 2018 w Częstochowie. Te przeskoki nie są tak gładkie i naturalne, jak mogłyby być, ale to w końcu tylko debiut, więc warsztat pisarski autorki zdecydowanie wymaga doszlifowania. Ale… plus za wyobraźnię.

Ta powieść to wiele wątków, zwłaszcza psychologicznych, bo nie tylko kryminalnych, całe mnóstwo tajemnic, które miały nigdy nie wyjść na światło dzienne, sporo mylnych tropów, dzięki którym czytelnikowi co trochę wydaje się, że wie już wszystko, bo po chwili zorientować się, że rzeczywistość była jednak bardziej skomplikowana i zupełnie inna.

„W cieniu terapeutki” jest powieścią wielowątkową – zwykle wielowątkowość to zaleta, ale w tym przypadku, jest tych wątków, niuansów i tajemnic ewidentnie zbyt wiele. Skomplikowane analizy stanów emocjonalnych bohaterów też wykraczają poza realną potrzebę powieści sensacyjnej/kryminalnej. Odnoszę wrażenie, że autorka starała się stworzyć powieść, która będzie się podobała wszystkim, ale wyraźnie przesadziła. Tym niemniej nie uważam, żeby była to powieść zła – jest po prostu… przeciętna: czytałem lepsze i wiele znacznie gorszych. Ot, średniej klasy rozrywka.


Na koniec drobna uwaga, zapewne bez znaczenia. Okładka bardzo przypomina „Broken promise” Linwooda Barclaya. Może ilustrację robił ten sam grafik…  https://www.goodreads.com/book/show/23398840-broken-promise 









---
* Anna Krystaszek, „W cieniu terapeutki”, Muza, 2021, s. 49.

 

 

 

 

 

#wcieniuterapeutki,  #wydawnictwomuza, #annakrystaszek, @wydawnictwomuza, @muza.black, @anna_krystaszek