niedziela, 25 października 2020

Polityka, czy sprawiedliwość?

 „Czarna skrzynka” – Michael Connelly

 Bardzo dobra powieść sensacyjna. Poza elementami powtarzającymi się w bardzo wielu książkach tego gatunku, zawiera też pewien rys świeżości, coś takiego, czego jeszcze nie przerabiałem u innych autorów, a nawet u samego Michaela Connelly’ego.


Los Angeles. Po wysoce problematycznym wyroku w sprawie nadużycia władzy przez policję, wybuchają zamieszki w południowych dzielnicach miasta. Ulice pełne są szalejących gangów, płoną samochody, rabowane są sklepy, dochodzi do wielkiej liczby aktów przemocy, w tym zabójstw. W tych warunkach policja, a konkretnie Harry Bosch, na rozwikłanie sprawy śmierci Anneke Jespersen, duńskiej dziennikarki i fotoreporterki, ma jakiś kwadrans. Na inne tego typu sprawy podobnie. Policja po prostu zbiera ciała, wykonuje kilka zdjęć, jakiś opis miejsca zdarzenia i… to wszystko. Prawdziwe śledztwo ma się toczyć po opanowaniu rozruchów, później, kiedyś. I nawet się toczy, ale zabójca Jespersen, zwanej Królewną Śnieżką, nie zostaje odnaleziony.

 Dwadzieścia lat później. Harry Bosch osiągnął wiek emerytalny, jednak pracuje nadal w policji, co dość typowe, w ramach czasowego kontraktu. Typowe jest i to, że jego szefem jest obecnie karierowicz, politykier i po prostu dupek. Harry zajmuje się sprawami odłożonymi i niewyjaśnionymi, a zwłaszcza sprawą dziwnej śmierci Dunki, która nie dawała mu spokoju przez wszystkie te lata. Problem jednak w tym, że Anneke Jespersen była biała, a jak by to wyglądało, gdyby policja rozwiązała tę jedną sprawę, a przypadki, w których ofiarami byli kolorowi, głównie Afroamerykanie i Latynosi, odłożyła na półkę, zamknęła, umorzyła już na zawsze.

 Tytułowa "czarna skrzynka", to pomysł dawnego partnera Harry’ego Boscha, przekonanie, że w każdej sprawie kryminalnej jest gdzieś informacja, człowiek, przedmiot, coś, co jak czarna skrzynka w samolotach (notabene jest ona jaskrawo pomarańczowa), pozwoli wyjaśnić, co i jak naprawdę się wydarzyło. W każdym razie policjant odkrywa nowe dowody, dzięki którym potwierdza swoje wieloletnie przeczucie, że śmierć Jespersen nie była przypadkowym aktem przemocy podczas zamieszek, czy wynikiem wojny gangów. Kiedy Bosch znajduje „czarną skrzynkę”, sprawa rusza z miejsca, ale prowadzi w zupełnie nieoczekiwanym kierunku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz