wtorek, 19 maja 2026

Zbrodnia w pisarskim świecie

 „Szachy pod wulkanem” – Håkan Nesser

Pisarz, Franz J. Lunde, pisze powieść o pisarzu, o identycznych inicjałach, który pisze powieść. Powieść Johna Leandera Franzena. (jakby alter ego Lundego) nosi tytuł „Ostatnie dni i śmierć literata”. Jedne rozdziały powieści dotyczą Lundego, a inne F.J.L. Pomieszanie fragmentów powieści powieściowej postaci z pamiętnikami innej stwarza pewne problemy.
Franz J. Lunde opisuje w swojej książce morderstwo, twierdzi, że doskonałe, a to wywołuje reakcję – na spotkaniach autora z czytelnikami pojawia się tajemnicza kobieta, która dopytuje, czy miał coś wspólnego z tą zbrodnią. Powtarza się to w różnych miejscach i zaczyna nosić znamiona nękania.
Po jednym z takich spotkań Lunde znika.

Zastanawiałem się nad mocno zwariowanym pomysłem spisku lub zmowy pisarzy skandynawskich, autorów powieści sensacyjnych. Musiałoby to mieś miejsce na przełomie XX i XXI wieku, bo wcześniej skandynawskie kryminały były mniej więcej normalne, o zwykłej wtedy, europejskiej objętości. Do dziś pamiętam parę Maj Sjöwall i Per Wahlöö i ich „Śmiejącego się policjanta” i „Człowieka z Säffle” albo Marię Lang i „Dość zabójstw”. Kilka-kilkanaście lat później sensacyjne powieści Skandynawów zaczęły się kojarzyć z opasłymi tomami i tematyką głównie społeczno-obyczajowo-psychologiczną z umiarkowanie ważnym elementem sensacji.

Sprawę problematycznego zaginięcia Lundego (raz już kiedyś zniknął na kilka miesięcy) prowadzi sceptyczny komisarz Gunnar Barbarotti, mający nadzieję na jakieś odkrycie, dzięki lekturze „Ostatnich dni i śmierci literata”.
Wkrótce potem na listy zaginionych trafia poetka, a wreszcie krytyk, a więc osoby z kręgu pisarsko-wydawniczego. Nic nie wskazuje na to, by się znali i coś ich łączyło, ale wykluczone to nie jest i sprawdzić trzeba.
Wszystko komplikuje się przez rozwijającą się wtedy właśnie falę epidemii Covid-19.

Choć wątków społecznych nie znalazłem w powieści wielu, to i tak uważam, ze zawiera ona nużące dłużyzny. Rozwiązania czytelnik nie jest w stanie odkryć samodzielnie, bo właściwie zupełnie nic do niego nie prowadzi i pojawia się ono pod sam koniec książki, jakby sprawa rozwiązała się przypadkowo. Koniec nie zamyka wszystkich wątków, nie wszystko wyjaśnia.

Skuszony entuzjastycznymi, a przynajmniej dobrymi recenzjami, przeczytałem kilka powieści Håkana Nessere, więc nie dam sobie powiedzieć, że nie dałem pisarzowi trzeciej, czwartej, piątej szansy. Wydaje mi się jednak, że ta będzie ostatnia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz