„Ślepy trop” – Jørn Lier Horst
Line, wnuczka komisarza Williama Wistinga, początkująca dziennikarka śledcza, kupuje dom w Larviku, bardzo blisko domu swojego dziadka. Line jest w dziewiątym miesiącu ciąży z jakimś Amerykaninem, który na scenie się nie pojawia.
Sofie Lund, wnuczka znanego przestępcy, Franka Mandta, dziedziczy po nim dom – osiemdziesięcioletni Mandt uległ wypadkowi w swoim domu, spadł ze schodów do piwnicy i zmarł z powodu licznych obrażeń. Sofie Lund, samotna matka rocznej córeczki Mai, dziadka nienawidziła i nienawidzi nadal, nazywając Starcem i ma to wydźwięk bardzo negatywny. Frank Mandt wrobił w przestępstwo narkotykowe matkę Sofie, a swoją córkę, i przez niego trafiła ona do więzienia, gdzie popełniła samobójstwo. Odziedziczony po Starcu dom też jest nieopodal domu Line. Młode kobiety spotykają się przypadkiem na mieście, przypominają, że kiedyś chodziły razem do szkoły, zaprzyjaźniają się, spędzają razem wiele czasu.
Podczas remontu i wywożenia gratów po Starcu, w piwnicy dawnego domu Mandta Sofie Lund odkrywa sejf tak duży, że wynieść z budynku raczej się go nie da bez burzenia ścian. Sejf jest zamknięty, więc Sofie wzywa ślusarza, specjalistę, któremu po kilku godzinach udaje się otworzyć sejf. Obecna jest też przy tym Line.
Kobiety znajdują w sejfie pistolet, mnóstwo pieniędzy, z czego część znaczona specjalną farbą, jak się to robi w przypadku łupów z napadów lub okupów, jakieś dokumenty i kasety magnetofonowe z nagraniami – na razie nie wiadomo, czego.
W tym momencie zaczynają się w powieści Horsta dziać dziwności. Nie wiem, czy to młode Norweżki są tak pokręcone, czy może macierzyństwo tak na nie wpływa, ale kobiety zaczynają wymyślać, nie wiadomo po co, zupełnie nieprawdopodobne historie. Może jeszcze dałoby się zrozumieć Sofie Lund, o której za wiele nie wiadomo, ale wnuczka komisarza policji, dziennikarka??? Najpierw planują wyrzucić pistolet do morza. Ostatecznie jednak Line oddaje go dziadkowi (komisarzowi), zastrzegając anonimowość. Policja szybko odkrywa, że broni używano podczas przestępstw, więc dalsze granie wariata i udawanie, że nie wiadomo, skąd pochodzi, nie jest już możliwe.
Znaczone pieniądze, ogromną sumę, panie postanawiają wysłać anonimowo w prezencie jakiejś organizacji zajmującej się zwalczaniem narkomanii. Organizacja, co oczywiste, natychmiast zawiadamia policję. Itp.
Komisarz William Wisting, główny bohater Horsta, wraz ze swoim zespołem od miesięcy poszukuje taksówkarza i jego samochodu. Policja podejrzewa, że taksówkarz mógł być powiązany z ciemnymi sprawkami Franka Mandta, ale dowodów na to nie ma żadnych.
Powieść, na poważnie, zaczyna się, gdy przypadkowo zostają znalezione zwłoki taksówkarza, a niedługo potem, w szopie dzierżawionej przez Mandta, jego taksówka.
„Ślepy trop” to typowy skandynawski kryminał. Ciekawa, bardzo ciekawa fabuła, ale… sporo dłużyzn, wątków bez znaczenia dla opisywanej akcji, i prawie żadnej sensacji. Policjanci w powieści Horsta są urzędnikami państwowymi, to nie są gliniarze pokroju Brudnego Harry’ego. Jednym się to spodoba, innym niekoniecznie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz